Dzień jak każdy inny. Wolnym krokiem wkroczyłam do mieszkania, nieobecnie błądząc dłonią po ścianie, w celu znalezienia włącznika światła. Nagle w pomieszczeniu rozbłysła żarówka, drażniąc przy tym moje zmęczone całym dniem pracy, oczy. Przeciągle ziewając ruszyłam w kierunku niskiego stolika do kawy. Ciężko opadłam na kremową sofę, wydając z siebie ciche westchnienie. Sprężyny skrzypnęły pod wpływem mojego ciężaru, echem roznosząc się po pokoju. Ręką sięgnęłam po laptopa znajdującego się na meblu przede mną.
Tak właśnie wyglądało moje życie. Mimo tego, że pracowałam dla wydziału obyczajowego policji w Tokio, to i tak niewiele się działo. Moje codzienna praca ograniczała się do wypełniania dokumentów i raportów. O spotkaniu legendarnego, najgroźniejszego ze wszystkich gangów w Japonii - Yakuzy - mogłam pomarzyć. Byli znani ze swojego ogromnego wkładu w hazard, seksbiznes, handel narkotykami oraz liczne morderstwa. Byli także niezwykle nieuchwytni. Nawet normalny, szary mieszkaniec wysp, którego mijasz codziennie idąc do sklepu, może należeć do tej wzbudzającej postrach organizacji.
Włączyłam komputer i wstałam udając się do kuchni, w celu zaparzenia sobie kawy. Po drodze minęłam lustro, lecz szybko postawiłam krok wstecz, podchodząc bliżej zwierciadła.
Długie, różowe włosy miałam spięte w zgrabnego kucyka z lekkością opadającego na jedno z moich ramion. Delikatne, blade policzki przyozdabiały nikłe rumieńce spowodowane prawdopodobnie wzrostem temperatury. "Przydałoby się w końcu jakieś wolne." - przeszło mi przez myśl. Powróciłam wzrokiem do ponownego, skrupulatnego lustrowania mojej postaci. Dłonią powędrowałam do gumki, która upinała moje włosy. Szybkim ruchem zsunęłam ją, powodując niezdarne opadnięcie pojedynczych pasm naokoło mojej twarzy. Końcówki delikatnie muskały moją skórę, przy każdym potrząśnięciu fryzurą, w celu jej ułożenia. Rzuciłam ostatnie spojrzenie swojemu odbiciu i ruszyłam w kierunku kuchni.
Nie minęła chwila, a po mieszkaniu rozniosła się intensywna woń parzonej kawy. Uwielbiam ten zapach. Gdyby nie ten wspaniały, czarny napój, to nie wiem co poczęłabym ze swoim życiem.
Zanurzyłam ostrożnie wargi w cieczy rozkoszując się jej smakiem. Kurczowo trzymając w dłoni kubek, wróciłam do salonu. Po pomieszczeniu rozniósł się cichy, znajomy dźwięk.
- Co tym razem? - westchnęłam do siebie, zasiadając przed otwartym laptopem.
Na ekranie wyświetlił się nowy e-mail. Na pierwszy rzut oka wiadomo było, że to dokumenty przygotowane do wypełnienia.
"Szykuje się kolejna, nieprzespana nocka..." - pomyślałam.
~~~~~~
No i mamy prolog do naszego nowego opowiadania!
Wiem, ktoś może powiedzieć, że krótki, ale jest to tylko wstęp do całej opowieści. Prolog to prolog. Nie widzę potrzeby nadmiernego rozpisywania się. :D
Zapraszam do komentowania i pozdrawiam!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz